Część III

Jednak nie można mówić tylko o złych kibicach(których kluby się wstydzą i nawet czasem muszą ponosić konsekwencje za ich wybryki) i ich złym postępowaniu. Trzeba też powiedzieć o tych kibicach, dla których liczy się tylko gra piłkarzy, a na mecze przyjeżdżają po to, by dzielnie wspierać swoją drużynę, motywować dopingiem i krzyczeć „do boju” ile sił w piersiach. To dla nich piłkarze rozgrywają wspaniałe widowiska piłkarskie i walczą do „ostatniej kropli sił”. Nie oznacza to, że pseudokibice. Robią, może jeszcze nawet głośniej i mocniej, ale oprócz emocji na stadionie liczy się dla nich adrenalina przed ustawkami i te wszystkie emocje wyzwalające się podczas dołożenia kibicowi innej drużyny Dlaczego o tych dobrych kibicach mówimy tak mało? Dlaczego to co złe bardziej nas interesuje, niż to co dobre? Może dlatego, że złe zachowanie ciągnie za sobą jakieś dalsze wydarzenia, a dobro jest jakby jednorazowym uczynkiem, który można powtórzyć przy małym wysiłku. A zło? Zejść na zła drogę jest o wiele prościej. Jest się w centrum uwagi, wszyscy mówią, o tym co się zrobiło, zostaje się dostrzeganym. I być może to kolejna przyczyna, która wiruje w głowach pseudokibców. Chcą się odróżniać od innych, nie być zwykłym szarym człowieczkiem którzy boi się narazić policji. Oni wręcz przeciwnie. W ogóle się nie boją funkcjonariuszy strzegących prawa. Mają odwagę niszczyć, rozwalać, mazać po murach, demolować, bić, straszyć. Malowanie po murach. Wszyscy jesteśmy światkami tego na co dzień. Wielkie napisy zdobią mury naszych miast, bloków. Co mają przekazać takie napisy? Forma wyrażenia duszy, czy zwykłe hooligańskie wybryki? Nie była to jakaś ostra forma wandalizmu, szkodząca komuś osobiście. Raczej był to napis oddający miłość do swojego klubu. Jednak nie wszystkim takie zachowanie się podoba. Ogólnie graffiti nie jest czymś złym. W ten sposób młodzi ludzie zostawiają cząstkę siebie na kawałku muru. Są miejsca bardziej dozwolone dla graffiti i miejsca zakazane..