Skandal na turnieju piłkarskim podczas igrzysk olimpijskich w Antwerpii 1920 roku

Jest 5 wrzesień 1920 roku. 40 tysięcy widzów przyszło oglądać olimpijskie zmaganie w finale piłki nożnej między dwoma silnymi drużynami. Zmierzyły się ze sobą bowiem Belgia i Czechsłowacja. Publiczność powitała zespół gości obelżywymi okrzykami. Gra toczyła się w gorączkowej atmosferze. Na boisku mnożyły się faule. Sędzia Lewis popełniał błędy, podyktował wątpliwą jedenastkę dla gospodarzy Belgii, ku uciesze kibiców belgijskich, a chwilę później z wyraźnie spalonej pozycji pozwolił Belgom zdobyć drugą bramkę. Ogólnie rzecz ujmując sędzia był niezwykle stronniczy i chyba przekupiony, w ogóle się nie popisał w tym meczu. Kiedy za ostrą grę usunął z boiska zawodnika gości, ci stracili cierpliwość i zeszli z pola walki. Czechosłowaję zdyskwalifikowano za to nieczyste zagranie, a Belgia została uznana po niespełna 40 minutach gry na boisku mistrzem olimpijskim. Jednak takich meczy chyba żaden kibic nie chciałby oglądać. Wywołało to prawdziwy skandal, i nie była temu na pewno winna Czechosłowacja, a le skandaliczne wręcz zachowanie sędziego w tym meczu.